|
Często myślałem wówczas, że gdyby zmuszono mnie do życia w pniu uschniętego drzewa, gdzie jedynym moim zajęciem byłoby oglądanie barwy nieba ponad moją głową, z czasem przyzwyczaiłbym się i do tego. Czekałbym na przelot ptaków lub zderzanie się chmur, tak jak tutaj czekałem na dziwaczne krawaty mojego obrońcy lub jak dawniej, w tamtym świecie, cierpliwie wyczekiwałem soboty, by obejmować ciało Marii. Albert Camus, Obcy Kiedy to było. Tęsknota, marzenia tak subtelnie splecione z boskim darem fizyczności. Zapytacie się pewnie skąd taki wstęp. Nic o pikanterii, żadnego obnażania ciała krzykniecie. Lecz czy na pewno. Przystańcie na chwilkę, pomyślcie gdzie żyjecie i jak czujecie się stając przed podobieństwem samego Boga z pędzlem, aparatem, dłutem. Czyż nie tak jak Camus… . Czyż nie oczekujecie tej upragnionej soboty … Mam napisać kilka słów … . A ja nie lubię pisać. Platon powiedział kiedyś „Najpierw powstała dusza, potem ciało”. I tego Wam szanowni internauci życzę. Pragnę, żebyście poprzez najbardziej wymagająca dziedzinę sztuki jaką jest akt, zawsze potrafili pokazać piękno duszy zamkniętej w doczesnej cielesności. Pragnę, żeby ta strona uwolniła w Was wrażliwość na sztukę, cnotę, człowieka. Mam nadzieję, że znajdziecie tutaj wędrowcy odpowiedź na wszystkie pytania … . I inspirację …
|